Moja historia

9N9A4195

Moja historia

Patrząc na moje zdjęcia widzisz młodą, uśmiechniętą i możesz się zapytać – co ona może wiedzieć o kompleksach nie pozwalających spojrzeć na siebie w lustrze?, co ona może wiedzieć o braku wiary we własne siły, która odbiera całą radość życia?, co ona może wiedzieć o lęku paraliżującym przed jakimkolwiek działaniem?

Zanim mnie ocenisz i wydasz swoją opinie, chciałabym, żebyś poznała moją historię. Powie Ci to o mnie więcej niż certyfikaty i uprawnienia jakimi się posługuje. Poznasz mnie taką jaka jestem- autentyczną i niedoskonałą, ale jednocześnie dumną z tego kim i jaka jestem.

9N9A4242-768x1152

Pierwsze traumatyczne doświadczenie dotknęło mnie już jako małą dziewczynkę. Miałam 10-lat kiedy doznałam rozległego urazu mózgu…

…w wyniku wypadku samochodowego, który na kilka lat „wyłączył mnie” z normalnego życia. Zamiast cieszyć się beztroskim dzieciństwem, ja spędzałam ten czas w szpitalnej sali. Każdy dzień to była walka o samodzielność, najpierw o wstanie z łóżka, potem z inwalidzkiego wózka, walka o każdy krok. Wspomnienia z tamtego okresu to przede wszystkim mozolny i bolesny proces rekonwalescencji, który trwa do dziś.

Co mi pomogło? Wsparcie bliskich i głębokie przekonanie, że w końcu stanę na własnych nogach i opuszczę mury szpitala. Wtedy po raz pierwszy przekonałam się jak ważną rolę odgrywa siła umysłu i odpowiedniego nastawienia do tego, co mnie spotkało.

9N9A4242-768x1152

Pierwsze traumatyczne doświadczenie dotknęło mnie już jako małą dziewczynkę. Miałam 10-lat kiedy doznałam rozległego urazu mózgu…

…w wyniku wypadku samochodowego, który na kilka lat „wyłączył mnie” z normalnego życia. Zamiast cieszyć się beztroskim dzieciństwem, ja spędzałam ten czas w szpitalnej sali. Każdy dzień to była walka o samodzielność, najpierw o wstanie z łóżka, potem z inwalidzkiego wózka, walka o każdy krok. Wspomnienia z tamtego okresu to przede wszystkim mozolny i bolesny proces rekonwalescencji, który trwa do dziś.

Co mi pomogło? Wsparcie bliskich i głębokie przekonanie, że w końcu stanę na własnych nogach i opuszczę mury szpitala. Wtedy po raz pierwszy przekonałam się jak ważną rolę odgrywa siła umysłu i odpowiedniego nastawienia do tego, co mnie spotkało.

Skutki wypadku nie ograniczyły się jedynie do urazów fizycznych i pozostawiły wiele ran w psychice. Stres pourazowy, depresja, lęk…

Momentami czułam się kompletnie bezradna i pozbawiona nadziei. Wstydziłam się tego psychicznego bólu i przez lata był on tematem tabu. Kumulowanie trudnych emocji i ukrywanie ich przed światem ma swoją wysoką cenę – czułam się coraz bardziej samotna i nieszczęśliwa. Kiedy przekroczyłam tą niebezpieczną granicę cierpienia, stanęłam przed wyborem – poddaję się bez walki czy biorę odpowiedzialność za swoje życie i próbuję je odzyskać? Ja wybrałam drugą opcję.

Ja wybrałam drugą opcję.

Pierwszą rzeczą, jaką wtedy zrobiłam to ZDECYDOWAŁAM o tym, że każdego dnia będę wstawać z łóżka i robić, to co konieczne – wyznaczać sobie małe cele, realizować je i cieszyć się z ich efektów. Wypracowałam swój własny system przetrwania, który później poszerzyłam o wiedzę z zakresu coachingu i elementów psychologii.

Zaczęłam dzielić się swoją historią z innymi, a teraz dzielę się nią z Tobą.